Animal Helper, projekt Fundacji Psia Krew prowadzony przy współpracy z wieloma zaangażowanymi osobami, to inicjatywa społeczna poświęcona pomocy potrzebującym zwierzętom. Misją tej inicjatywy jest jak najszybsze udzielenie pomocy zwierzęciu w potrzebie. Projekt zatrudnia operatorki, które pracują na zmiany przez całą dobę, odpowiadając na zgłoszenia i przekazując je odpowiednim służbom i instytucjom, zgodnie z typem i miejscem zdarzenia. Digializowany system jest obsługiwany od niecałego roku i obecnie obejmuje połowę naszego kraju, tj. województwa pomorskie, zachodniopomorskie, śląskie, wielkopolskie, łódzkie, opolskie, lubuskie i kujawsko-pomorskie. W szczególnie intensywnych dniach centrala Animal Helper otrzymuje nawet 100 zgłoszeń.

Jednak teraz pojawiły się poważne problemy finansowe. Przyszłość „112 dla zwierząt” jest niepewna – jeśli sytuacja finansowa nie poprawi się do końca miesiąca, twórcy mogą być zmuszeni do zawieszenia lub zamknięcia tej bardzo potrzebnej aplikacji i centrali.

Adam Van Bendler, twórca projektu, wyraził swoje zaniepokojenie sytuacją, mówiąc: „Animal Helper jest po to, żeby pomagać zwierzętom, które inaczej nigdy by nie otrzymały pomocy. Jest dla tych, których nikt nie słyszy, bo albo boją się interweniować, albo nie wiedzą jak.” Podkreślił on również, że choć ich praca powinna być realizowana przez państwo, to właśnie społeczeństwo wspiera ich misję i korzysta z ich usług.

Paweł Gebert, drugi inicjator projektu, zauważył, że miesięczne koszty utrzymania wynoszą około 70 000 zł. Większość tych funduszy idzie na wynagrodzenia operatorek, które pracują nieustannie, aby pomóc zwierzętom jak najszybciej. Jak dodał Gebert: „Nie możemy dalej działać bez odpowiedzialności wobec naszych pracowników i społeczności, które na nas liczą.”

Magdalena Matelska z Fundacji Psia Krew podkreśliła, że systematycznie starają się o wsparcie od potencjalnych sponsorów i partnerów oraz o dotacje. Niestety, te procesy są długotrwałe a fundusze są potrzebne natychmiast. Uruchomiono zbiórkę na portalu zrzutka.pl, by szybko zebrać niezbędne środki. „To nasza ostatnia szansa”, powiedziała Matelska.

Na koniec Paweł Gebert podkreślił, że istnienie projektu to kwestia życia i śmierci dla wielu zwierząt, które dzięki niemu otrzymały pomoc. „Razem z osobami zgłaszającymi, służbami i organizacjami uratowaliśmy już tysiące zwierząt. Większość z nich nigdy by nie otrzymała pomocy, gdyby nie nasza inicjatywa”.